Dyskusję prowadził Igor Stokfiszewski krytyk literacki, dramaturg, publicysta lewicowy.

Na początek jednak obejrzeliśmy film pt. „Szydłowiec, to…” nakręcony w 2007 roku przez szydłowiecką młodzież. W filmie mieszkańcy naszego miasta mówili czym dla nich jest Szydłowiec, co by w nim zmienili, jak się w nim żyje itp. Film na swój sposób był nawet wzruszający i zmuszał do refleksji. Tym bardziej, że zbyt dużo w ciągu tych czterech lat od nakręcenia filmu w Szydłowcu się nie zmieniło.

Igor bardzo umiejętnie zachęcał do rozmowy na trudne tematy, zadając ciekawe pytania, na które uczestnicy dyskusji próbowali odpowiadać. Gdy zapytał jaki pomysł mają władze na tożsamość tego miasta, bez wahania padła odpowiedź, że od zawsze mówi się o turystyce, tylko nic się w tym kierunku nie robi. Zauważono, że w Szydłowcu realizowany będzie projekt kluczowy, z tymże podano przykład „Domu pod Dębem”, który będzie tak odmieniony, że straci urok i charakter który posiada. Nie wszyscy do końca zgadzali się z tym, że władze upatrują dużej szansy rozwoju miasta w turystyce. Zwrócono uwagę na dość spory potencjał ludzki w naszym mieście, który niestety jest blokowany nie tylko przez władzę, ale i przez zwykłych mieszkańców, którzy na różne działania patrzą krzywo woląc szarą i byle jaką rzeczywistość niż ewentualne zmiany na lepsze.

Gdy pojawił się temat kultury w naszym mieście, od ludzi padły takie słowa: „Czasami zastanawiam się co by się działo w tym mieście, gdyby nie było takich ludzi, którzy organizują coś sami z siebie. Mielibyśmy same dożynki, zygmunty itp. „

Jedna z osób podała konkretny przykład, gdy z grupą znajomych chcieli zorganizować rekonstrukcję Bitwy pod Barakiem. Pomysł spotkał się z aprobatą władz powiatowych, niestety władze miejskie nie wyraziły na to zgody z powodu braku funduszy. Według tej osoby, taka rekonstrukcja przyciągnęłaby wielu ludzi z zewnątrz, tym bardziej że takie rekonstrukcje odbywają się w miastach leżących niedaleko Szydłowca np. w Iłży.

Igor w pewnym momencie zapytał, jakie tak naprawdę relacje są między władzą a mieszkańcami. Jedna z osób odpowiedziała, że całkiem w porządku „z radnymi jesteśmy na cześć ,na dzień dobry, co czasem pomaga, a czasem niestety wręcz chyba przeszkadza”. Inna osoba wyraziła opinię, że włodarze miasta uważają się za celebrytów, za kogoś kto jest ponad zwykłymi mieszkańcami tego miasta. Według tej osoby, nie zdają sobie sprawy po co w ogóle są wybierani, a wybierani są po to żeby społeczeństwu służyć.

Chwilę po tej wypowiedzi głos zabrał radny miejski Artur Koniarczyk, który stwierdził że bardzo się cieszy, że na to spotkanie przyszedł.

Zwrócił uwagę, że obecna kadencja jest jego pierwszą w radzie miasta i nie do końca jeszcze się w tej radzie oswoił, cały czas ucząc się roli samorządowca. Przytoczył kilka inicjatyw w których brał udział oraz problemów z którymi ludzie do niego przychodzą. Jednocześnie zadeklarował się, że jeżeli tylko ktoś z mieszkańców zdecyduje się przyjść do niego z prośbą o pomoc, każdemu będzie starał się pomóc. Choć zaznaczył, że pewnych rzeczy się nie przeskoczy…

Ostatnie zdanie zaciekawiło prowadzącego, więc zapytał co ono tak naprawdę oznacza. Radny Koniarczyk stwierdził: „to, że ja oferuję komuś pomoc i podoba mi się pewien pomysł, nie oznacza że spodoba się reszcie radnych. Tutaj pojawia się kwestia przekonania swoich kolegów i koleżanek z rady, że jednak to jest to”.

Dodał, że projekt kluczowy to naprawdę ważna sprawa dla naszego miasta.

Inna osoba po raz kolejny dodała, że Szydłowiec może mieć kłopoty z rozwinięciem turystyki, według tej osoby Szydłowiec niedługo będzie miastem w którym będzie się tylko mieszkało, a do pracy będzie dojeżdżało się do innego miasta. Chociaż z drugiej strony, gdyby teraz ktoś chciał się do Szydłowca sprowadzić to nawet nie było by gdzie bo mieszkań do wynajęcia czy kupna nie jest zbyt wiele – zakończyła swój wywód pewna osoba.

Kolejna osoba wyraziła smutek, że w Szydłowcu odpoczywać tak na dobrą sprawę można tylko przed telewizorem. To miasto zniechęca, nie oferuje zbyt wielu form spędzania czasu – zakończyła.

Żeby nie było, że to tylko władza jest zła, zauważono również problem z mieszkańcami, którzy narzekają że w mieście nic się nie dzieje, ale gdy już coś jest organizowane, coś jest proponowane nie garną się do tego by wziąć w tym udział. Jedna z osób dyskutujących stwierdziła, że ta sfera została już dawno przez kogoś totalnie zaniedbana, czasami ludzie wydają się być w jakimś letargu, który nie pozwala im brać udziału w wydarzeniach tego miasta.

Radny Artur Koniarczyk pozwolił sobie dodać, że większość tych imprez jest darmowa, a ludzie i tak nie chcą brać w nich udziału. Zaznaczył jednak, że faktem jest to, że kultura może u nas kuleje, natomiast jeżeli chodzi o sport to aktywność jest dosyć spora i z czasem się zwiększa. Według Koniarczyka pomagają w tym nowoczesne obiekty sportowe, które mamy w naszym mieście.

Przy okazji tej wypowiedzi padł genialny pomysł – połączenie imprezy sportowej z kulturalną, przecież obie te kwestie nie wykluczają się nawzajem. Czy doczekamy się takiej imprezy w najbliższym czasie w Szydłowcu?

Igor Stokfiszewski w tym momencie pozwolił sobie przedstawić zebranym na dyskusji mapę która zawisła w Klubie Krytyki Politycznej w Szydłowcu po to, aby mieszkańcy wchodząc do klubu mogli przyczepić do tej mapy karteczki z nazwą czegoś co chcieliby żeby w naszym mieście było w konkretnym miejscu.

Tych miejsc zostało zaznaczonych bardzo wiele. Bardzo fajnym pomysłem wykazał się Artur Koniarczyk, który zapytał czy tą mapę będzie można pokazać radnym miejskim? Igor stwierdził, że to wspaniały pomysł, z czym zgodziła się cała reszta uczestników dyskusji.

Ciekawym momentem dyskusji był problem z którym przyszło dwóch młodych mieszkańców Szydłowca, którzy nie wiedząc gdzie mają się zwrócić ze swoim pomysłem przyszli na spotkanie po rady. Ich pomysłem jest stworzenie w Szydłowcu skateparku, twierdzą że młodych ludzi którzy jeżdżą na rolkach, deskorolkach czy rowerach jest bardzo dużo i taki skatepark byłby idealnym miejscem w którym mogli by spędzać wolny czas. Otrzymali kilka deklaracji pomocy, a także pomysłów lokalizacji takiego miejsca, jednym z nich jest wolna łąką w pobliżu szydłowieckiego zalewu. Chłopaki mieli przygotowaną petycję, którą wszyscy zgodnie podpisali. Stworzyli event na facebooku

http://www.facebook.com/event.php?eid=241643275887268

z którego możecie dowiedzieć się dużo więcej, gdzie i u kogo taką petycję można podpisać. Trzeba tej młodzieży pomóc!

Kolejnym świetnym pomysłem, było stworzenie platformy w internecie na której wszyscy będą mogli znaleźć informacje o tym co ludzie działający społecznie mają akurat w planach. Będzie to być może pomocne w przyciągnięciu do tych działań więcej ludzi, a także pomoże wszystkim ‚społecznikom’ w wielu kwestiach podziałać razem, czy ewentualnie pomóc sobie nawzajem w jakimś działaniu.

Być może pominąłem jakąś ważną kwestię, tym bardziej że było ich poruszanych bardzo dużo. Mimo wszystko ostatnią myślą, która mi się nasuwa kończąc pisać ten artykuł jest: „szkoda, że więcej włodarzy naszego miasta nie zainteresowało się tym co leży na serduchu mieszkańcom miasta, które tak na dobrą sprawę oni kreują”.

Szczerze przyznam, mam nadzieję, że takich spotkań będzie organizowanych coraz więcej, a może staną się one czymś cyklicznym i już z większym udziałem włodarzy naszego Szydłowca!

Po bardzo owocnej dyskusji, o godzinie 18 dla zebranych mieszkańców Szydłowca i gości z Krytyki politycznej zagrał Michał Górczyński klarnecista, który dał niezwykle intrygujący improwizacyjny koncert, który momentami mógł wydawać się dziwny. Mimo wszystko było niezwykle ciekawie.