3 sierpnia 1944 roku w Szydłowcu zamordowanych przez hitlerowców zostało 14-tu polskich obywateli: 3 nieznanych, Urszula Stefańska, Jerzy Stefański, Jan Wieczorek, Jan Kolasa, Henryk Koza, Stanisław Kowalczyk, Stanisław Cieślikowski (na pomniku podane jest błędne nazwisko Cieślik), Józef Podgórski, Stanisław Myśliwski, Piotr Nalewaj oraz Wincenty Dziewiecki (u niego przebywało troje nieznanych z nazwiska ludzi, których również zamordowano). 

Na terenie uroczyska Korzonek w Szydłowcu, na tyłach Zespołu Szkół Ochrony Pogranicza w Szydłowcu usytuowane jest miejsce pamięci, a na tablicy ustawionej przez mieszkańców Szydłowca widnieje napis: „Miejsce uświęcone krwią 14-tu Polaków zamordowanych przez oprawców hitlerowskich w sierpniu 1944r. Społeczeństwo Szydłowca”. Poniżej wymienione są nazwiska zamordowanych.

W przeróżnych lokalnych publikacjach, w tekstach zamieszczonych w internecie, a nawet w urzędowych uchwałach dotyczących miejsc pamięci, możemy się dowiedzieć, że jest to miejsce pamięci upamiętniające żołnierzy walczących w bitwie pod Huciskiem, w efekcie której 14 żołnierzy Armii Krajowej zostało rozstrzelanych w lesie przylegającym do Szydłowca. Podawano nawet, że rozstrzelane osoby pochodziły ze Śmiłowa w gminie Jastrząb i z Krzczonowa, który znajduje się w województwie małopolskim.

W ostatnim czasie natrafiliśmy jednak na publikację użytkownika rotmeister na stronie www.szkolanawigatorow.pl, która bardzo wyraźnie wskazuje na to, że zamordowane w Szydłowcu osoby to mieszkańcy Ćmielowa (powiat ostrowiecki, województwo świętokrzyskie) miasta oddalonego od Szydłowca o około 70 km oraz Krzczonowic, wsi nieopodal Ćmielowa.

Wskazują na to tabliczki zamieszczone na cmentarzu w Ćmielowie.

Na stronie internetowej prowadzonej przez mieszkańców wspomnianych powyżej Krzczonowic możemy natomiast przeczytać:

Pewnego lipcowego dnia 1944 r.(pod koniec miesiąca) do wsi zajechało bryczką 3 Ukraińców w mundurach niemieckiego Wermachtu, którzy chwilowo stacjonowali razem z Niemcami w niedalekiej Brzustowie, podczas wycofywania się przed nacierającą radziecką Armią Czerwoną. Nie była to wizyta pokojowa, zabrali się do grabieży chłopskich gospodarstw. Powiadomieni o tym partyzanci AK z placówki Krzczonowice przystąpili do obrony własnej wsi przed najeźdźcami i złodziejami, pamiętając do czego Ukraińcy są zdolni, jaką nienawiścią pałają do Polaków. Nikt nie mógł zagwarantować, że nie powtórzą rzezi jaka miała miejsce na Wołyniu rok wcześniej. W dzisiejszych pokojowych czasach nasza policja również strzela do złodziei, rabusiów, którzy nie zatrzymują się na wezwanie.

W wyniku wymiany ognia 2 Ukraińców zostało zabitych, jednemu udało się zbiec, mimo pogoni za nim nie udało się go złapać. Po kilku godzinach sprowadził on posiłki i przystąpili tak jak przed rokiem na Wołyniu do podpalania wsi i zabijania. Na początek zabili dwóch parobków u Stanisława Kowalskiego.

 

Spłonęło wtedy całkowicie kilka chłopskich zabudowań m.in. u Siwca, Kacy, Kota, Patrów, Kolasy (Tycki). Gestapo powstrzymało dalsze podpalanie wsi. Ukraińcy strzelali do wszystkiego co się rusza, z Zaolzia było słychać strzelaninę we wsi i było widać  łuny pożarów, z życiem uszedł Pan Jan Góra.

 

Panowie Piotr Nalewaj i Jan Kolasa (brat Ignaca) w tym dniu idąc do wsi z Ćmielowa, słysząc co się dzieje, zawrócili i tam pozostali do następnego dnia. Na drugi dzień poszli z powrotem do domu, jednak po drodze zatrzymali ich żandarmi niemieccy i wywieźli do Szydłowca i powiesili na rynku wraz z innymi Polakami (…).

Jak wynika z publikacji o której wspominamy wyżej, okoliczności zamordowania Polaków w Szydłowcu są jednak inne. Autorowi artykułu sytuację przedstawiła pani Jadwiga Czajkowska, siostra zamordowanego w Szydłowcu Henryka Kozy. Jako morderców również wskazała Ukraińców, inne miały by być okoliczności śmierci zakładników, którzy zostali wyłapani tego dnia przypadkowo, niejako przy okazji, przez Ukraińców na służbie niemieckiej. Według jej przekazu trójka nieznanych ludzi, których również zamordowano 3 sierpnia, przebywała przypadkiem u Wincentego Dziewieckiego w Ćmielowie.

Po przewiezieniu zakładników do Szydłowca, byli oni tam do dnia 3 sierpnia 1944 roku przetrzymywani. 3 sierpnia 1944 roku zostali przewiezieni do miejscowości Wola Korzeniowa graniczącej z Szydłowcem. Dzisiaj to miejsce określane jest jako las na Korzonku lub uroczysko Korzonek. Niedaleko miejsca kaźni mieszkał czyściciel (?) miasta (tak nazwany był kiedyś hycel) który widział moment egzekucji. Skazańcy byli zmuszeni wykopać sobie grób, po czym zostali zabici strzałami w tył głowy. Ciała przysypano ziemią. Człowiek który widział moment egzekucji poinformował o tym rodziny zabitych. Po wkroczeniu na teren Polski Armii Czerwonej, już po zakończeniu działań wojennych, rodziny pomordowanych po otrzymaniu wszystkich możliwych pozwoleń przeprowadziły ekshumację szczątków ofiar. Pochowano je na cmentarzu w Ćmielowie. Część ofiar rodziny pochowały w osobnych grobach. W jednej wspólnej mogile na ćmielowskim cmentarzu zostali pochowani: Stanisław Kowalczyk, lat 22, Henryk Koza, lat 22, Stanisław Cieślikowski, lat 19, Józef Podgórski, lat 18 (lub 16) oraz rodzeństwo Urszula Stefańska, lat 24 i Jerzy Stefański, lat 21. Ciała trzech nieznanych osób, niebędących mieszkańcami Ćmielowa, rodziny zabrały „do siebie” i tam pochowały.

Na prawdziwość tej publikacji i pomyłki w opisach podawanych w Szydłowcu (oprócz nagrobków w Ćmielowie) wskazuje również to, że w bitwa pod Ciechostowicami odbyła się w nocy z 26 na 27 sierpnia 1944 roku, czyli 23 dni po mordzie w Korzonku. Żołnierze, którzy tam zginęli mają swój pomnik w lesie nieopodal Huciska i Ciechostowic. Do dziś zresztą spoczywa tam ponoć 3 z 7 żołnierzy.

Wracając do tematu zamordowanych w Korzonku mieszkańców Ćmielowa i Krzczonowic, ciekawe w całej tej sytuacji jest to, dlaczego przywiezieni zostali właśnie do Szydłowca? Być może oprawcom chodziło o to, aby rodziny nigdy nie odnalazły zamordowanych.

Tak czy inaczej, Ci przypadkowo złapani i zamordowani w Szydłowcu ludzie zasługują dziś od nas na chwilę zadumy i wspomnienie ich w 75. rocznicę tamtych wydarzeń.

Chętnych zapraszamy do odwiedzenia tego miejsca pamięci w ten weekend.

Link do publikacji znajdziecie TUTAJ.