Oto kilka słów od pomysłodawcy czyli Stefana Wesołowskiego:

„Podtrzymanie pamięci o legendarnym szydłowieckim zespole rockowym Azyl P. jest zarówno moją powinnością jak i obowiązkiem. Dziś jestem dumny, że miałem przyjemność znać muzyków tworzących ten zespół i z nimi współpracować. Dlatego też zwracam się do Państwa o wsparcie wraz ze mną tej idei.Ideą tego przedsięwzięcia, jest pokazanie, że każdy człowiek bez względu na wiek, czy miejsce pochodzenia i zamieszkania, może osiągnąć sukces, jeśli tylko tego bardzo pragnie. Najlepszym tego przykładem i dowodem byli młodzi muzycy, którzy w listopadzie 1982r. powołali do życia formację o nazwie Azyl. Grupa ta w czerwcu 1983r. odniosła swój pierwszy wielki sukces zajmując II miejsce na Ogólnopolskim Turnieju Młodych Talentów, którego finał odbył się w Warszawie. Nikomu nieznani muzycy, tworzący nikomu nieznany zespół, z nieznanego nikomu małego miasteczka zyskali sławę i popularność. To zdarzyło się naprawdę! W latach 1983-85 Azyl P. święcił swój tryumf na polskiej scenie muzycznej. W tym okresie zespół odbył liczne trasy koncertowe w całej Polsce, wydał dwie płyty koncertowe „Live” i longplay „Nalot” oraz kilka singli.Mimo, że muzycy Azyl P. pochodzili z małego miasta, swoją determinacją i ciężka pracą, osiągnęli wraz z zespołem sukces na skalę całego kraju. Wykorzystali swoje umiejętności i zdolności dawania siebie innym. W mieście nie było chyba osoby, która by o zespole Azyl P. nigdy nie słyszała. Zespól Azyl P. swój sukces zawdzięcza w głównej mierze Andrzejowi Siewierskiemu, który był wybitnie uzdolnionym muzykiem–samoukiem, indywidualistą, osobowością o wielkiej charyzmie, potrafiącą porwać za sobą tłumy, a jednocześnie człowiekiem bardzo wrażliwym i skrytym. Można śmiało powiedzieć, że Lider zespołu Azyl P. był jednym z największych i najbardziej utalentowanych polskich rockmanów lat 80-tych ub. stulecia.Według mnie zespół Azyl P. zasługuje na pamięć i szacunek miasta Szydłowca oraz jego mieszkańców, ale także i na konkretne działania ze strony Władz Miasta, jak np. upamiętnienie nazwaniem jednej z ulic nazwą zespołu. Tym bardziej, nie należy zwlekać z działaniem, gdyż akurat w 2012 roku, minie 30 rocznica założenia zespołu Azyl P., a także 5 rocznica śmierci Współtwórcy tej formacji.Uważam, że należy się to zarówno wszystkim tym, którzy ten zespół tworzyli i przyczynili się do jego wspaniałych sukcesów, ale także tragicznie zmarłemu w 2007r. liderowi grupy Azyl P. – Andrzejowi Siewierskiemu.Ważne jest, aby na zawsze zachować pamięć o legendarnym już dziś szydłowieckim zespole Azyl P., który na trwałe wpisał się nie tylko w historię polskiego rock n’rolla, ale i w historię miasta Szydłowca.”

A oto fragment książki Agnieszki Wiśniewskiej o zespole Azyl P. (która jeszcze nie została wydana, ale to pewnie niebawem):

„W latach 80-tych ub.w. Stefan Wesołowski nie był nowicjuszem – już w czasach studenckich był Dyrektorem UCK AGH Karlik Perspektywy w Krakowie. Organizował wtedy Juwenalia i wiele dużych koncertów – nawet w Baku.Będąc Dyrektorem Domu Kultury zorganizował m.in. z Z. Klepaczewskim projekt Nocne Muzykowania dla Janów Muzykantów. Do domu Kultury przyjeżdżali wszyscy jazzmeni na trasie Warszawa-Kraków-Warszawa: Bajm, Andrzej Zaucha, bracia Śmietana ,Ptaszyn Wróblewski,Stańko,Muniak,KrystynaProńkoinni.Brali w nich udział także zespoły muzyczne The Pockets i Rezerwuar, które tworzyli chłopcy-licealiści. Grali w nich m.in.: Leszek Żelichowski, Darek Grudzień, Andrzej Siewierski i Marcin Grochowalski. To granie konsultowali i oceniali Edi Paprocki i Artur Potapczuk z Hybryd, którzy wspólnie z Wesołowskim zaproponowali młodym muzykom grę i próby w jednym zespole. Zresztą oni już sami się wcześniej dogadali – wspomina Stefan. Był to początek nowego zespołu o nazwie Azyl. Dom Kultury w tamtych proradzieckich czasach nie miał sprzętu nagłaśniającego zespół. Wielką szczodrość okazał przyjaciel Stefana – Wiceminister Kultury, który przyznał specjalne środki finansowe na zakup sprzętu nagłaśniającego. Były to, co prawda, DDR-owskie Vermony, ale jak na tamte czasy całkiem niezłe. Nawet Lady Pank na nich grał na koncercie w Szydłowcu – dodaje Stefan. I chłopcy z Azylu P. też grali na tym sprzęcie do woli aż zamek trzeszczał w posadach. Pierwsze sukcesy zespołu Azyl P. to wygrane konkursy w ramach OTMT i świetny koncert na warszawskim Torwarze – z resztą tę imprezę dobrze nagłośnili akustycy – dodaje Wesołowski. Reżyser koncertu – p. Gawroński ustawił Azyl P. jako ostatnich, a Wojciech Mann dobrze zapowiedział i poszły konie po betonie. Muzycy mieli cholerną tremę, ale obsługa sceny i spece od świateł i dźwięku zrobili wszystko, Azyl zabrzmiał świetnie. Udany występ Azylu spowodował, że Republika miała problem z wejściem na scenę. bo zespół bisował . Azylem P. zainteresowana była warszawska Estrada, ale wtedy pojawił się manager z Warszawy – Grzegorz Kuczyński.Stefan Wesołowski twierdzi, że nie ubiegał się o stanowisko managera Azylu P.. Sugerował tylko muzykom Azyl P., że Warszawiak z zagranicy, który bynajmniej nie zrobił na nim wrażenia, będzie jedynie lansował siebie a nie ich. Takie były wtedy czasy, że monopol, pieniądze i dotacje miała Estrada, a Kuczyński nie miał pieniędzy w takiej ilości, w jakiej mógłby zainwestować w Azyl P.. Manager Kuczyński musi mieć tę świadomość, że zniszczył kilku chłopaków. Branża estradowa nie zaakceptowała go jako managera. Stefan Wesołowski byłem mediatorem z Estradą, ale chłopcy stanowczo powiedzieli NIE, bo wyobrażali sobie, że z Kuczyńskim rzucą na kolana Polskę. To był ich świadomy wybór. Zakończył się etap amatorskiego zespołu działającego w ramach ARA (Amatorski Ruch Artystyczny) finansowany z pieniędzy DK, powstał zespół profesjonalny z managerem. Jako Dyrektor DK Wesołowski uznał, że dalsza współpraca może być realizowana jedynie w formie biznesu. Nie zamierzał zubażać innych projektów by współfinansować prywatny projekt Grzegorza Kuczyńskiego. Kuczyński nie był przygotowany na finansowanie takiego projektu jak Azyl P.. Sprzęt, sala do prób, konsultacje muzyczne na to był potrzebny duży budżet. Dlatego skończyło się to porażką.Po opuszczeniu szydłowieckiego zamku, muzycy tułali się więc po Chlewiskach i nie mieli stałej bazy mimo, że DK wtedy dysponował obiektami, które można było spokojnie wydzielić tylko dla potrzeb Azylu. Manager Kuczyński wg. Stefana jest grabarzem Azylu P.. Porażka zespołu i śmierć Andrzeja idą razem w parze. Często rozmawialiśmy przed jego śmiercią i odczuwałem jego żal do życia – wspomina Stefan. Nawet jego ostatnie kompozycje o tym świadczą. Szkoda. Zbyt dużo obiecano Azylowi i muzycy też zbyt dużo sobie obiecywali. Stefanowi wydaje się, że Andrzej miał tego świadomość. Po prostu zabiła ich bariera z małego miasteczka, kiedy zostali rzuceni na głęboką wodę. Ot i wszystko. Azyl P. przeleciał jak zefir w polskiej muzyce tamtych lat – dodaje. W tamtych czasach zespoły muzyczne takie jak Azyl P. nie były jedynym kierunkiem w działalności DK. Ważne też były plastyka, teatr – wystawiano inscenizacja 3 cz. Dziadów w wykonaniu młodzieży licealnej. Darek miał grać rolę Guślarza i sam Wesołowski musiał go zastąpić, bo „aktor” nie zdążył dojechać z finału Turnieju Młodych Talentów – wspomina. Wesołowski jest przekonany, że w tamtych radzieckich czasach, mógł zdziałać w kulturze dużo. Pracował w różnych centralnych komisjach kultury z KC i Sejmu nie mówiąc o Ministerstwie Kultury i Sztuki. W tamtych czasach, tak jak i dziś, liczy się lobbing i układ z salonem. Taka była i jest rzeczywistość – dodaje. Śledził cały czas walkę Andrzeja jak tego gościa na białym koniu, który walczył z wiatrakami. Są to marzenia, marzenia, marzenia. Nie mając środków, nie będąc na tzw. salonach nic nie da się osiągnąć – dodaje. To są konkretne pieniądze, biznes. Nie mając budżetu na zrealizowanie projektu i nie mając atrakcyjnego projektu można tylko grać chałtury, covery ale nie o to przecież chodzi. Chociaż zagrali w przedziwnym stylu nie znalazł AZYL swojego azyluAzyl P. to historia do pracy magisterskiej, o paru takich z małego miasteczka, co chcieli zawojować Polskę – dodaje Stefan.Na kilka dni przed śmiercią Stefan rozmawiał z Andrzejem Dało sie wyczuć, że Andrzej jest wypalony. Problem alkoholowy nie pozwalał mu żyć, wpadł w jego szpony – wspomina. O śmierci Andrzeja dowiedział się sms-em. Był na jego pogrzebie. „

Wszystkich zainteresowanych tym projektem zapraszamy również na oficjalny fan page benefisu na facebooku pod adresem:

http://www.facebook.com/pages/Trzydziestolecie-Azylu-P-Benefis-w-Szyd%C5%82owcu/292688947438844 , klikajcie „lubię to” niech będzie nas jak najwięcej!!!

Zachęcamy również do podpisywania petycji online, zwiększy to nasze szanse na zrealizowanie projektu:

http://www.petycjeonline.pl/petycja/trzydziestolecie-azylu-p-benefis-w-szydlowcu/588