10 kwietnia 2026 roku w Szydłowcu rozegrały się dwa wydarzenia, które w wyjątkowy sposób połączyły historię jednego rodzeństwa. Tego dnia na szydłowieckim cmentarzu pożegnano Jadwigę Włodarczyk z domu Szeloch, pseudonim „Iwonka” – łączniczkę Armii Krajowej i powojennego podziemia niepodległościowego. Tego samego dnia, podczas uroczystości upamiętniających Zbrodnię Katyńską w Parku Niepodległości w Szydłowcu, rodzinie jej brata, śp. Ryszarda Szelocha ps. „Kruk”, przekazano pośmiertny patent oficerski – symbol przywrócenia honoru, godności i pamięci.
Dom, w którym wychowano patriotów
Ryszard Szeloch urodził się 25 stycznia 1926 roku jako jedyny syn Stanisława i Eugenii Szelochów. Rodzina mieszkała w Sadku. W domu wychowywano dzieci w duchu patriotyzmu, służby Ojczyźnie i szacunku do tradycji.
Ryszard miał trzy siostry: Katarzynę „Kalinę”, Matyldę oraz najmłodszą Jadwigę – późniejszą „Iwonkę”. Gdy wybuchła II wojna światowa, młode pokolenie Szelochów bardzo szybko weszło na drogę konspiracji.
Ryszard „Kruk” – żołnierz dwóch okupacji
W 1943 roku Ryszard wstąpił do Armii Krajowej w placówce Sadek, dowodzonej przez Tadeusza Krzewińskiego ps. „Burza”. Przyjął pseudonim „Kruk”. Walczył w strukturach 72 Pułku Piechoty AK, brał udział w działaniach bojowych m.in. pod Huciskiem, Gałkami i Bliżynem.
Po zakończeniu okupacji niemieckiej nie złożył broni. Dla takich jak on wojna o wolną Polskę nie skończyła się w 1945 roku. Nowa, komunistyczna władza, wspierana przez sowietów, rozpoczęła prześladowania żołnierzy podziemia.
Ryszard ponownie został zmuszony do konspiracji. Działał w oddziale Mariana Sadowskiego ps. „Dzida”, a po ujawnieniu oddziału w 1946 roku próbował wrócić do normalnego życia.
Nie było mu to dane.
Aresztowany na własnym weselu
28 listopada 1947 roku Ryszard ożenił się z Ireną Ruzik. W trakcie wesela został rozpoznany i aresztowany przez funkcjonariuszy UB. Zdołał jednak uciec podczas konwoju.
Od tego momentu rozpoczął ostatni, najtragiczniejszy etap swojego życia. Zorganizował trzyosobową grupę dywersyjną „Kruk”. Sam używał pseudonimów „Biały Kruk” i później „Szpilka”. Grupa współpracowała z innymi oddziałami niepodległościowymi, prowadząc działania przeciwko aparatowi bezpieczeństwa.
Był ścigany, ukrywał się, stale zmieniał miejsca pobytu. Pomagała mu rodzina – szczególnie siostra Jadwiga.
Jadwiga „Iwonka” – najmłodsza, ale niezłomna
Jadwiga Szeloch do konspiracji trafiła jako bardzo młoda dziewczyna. Niemcy nie podejrzewali dzieci i nastolatek o działalność podziemną, dlatego komendant AK w Szydłowcu polecił stworzyć grupę młodocianych dziewcząt do zadań specjalnych.
Tak Jadwiga została gońcem i łączniczką w placówce Sadek. Otrzymała pseudonim „Iwonka”.
Przenosiła meldunki, broń, zaopatrzenie, wykonywała zadania kurierskie. Dostarczała materiały potrzebne żołnierzom AK, pomagała siostrom zakonnym szyjącym kożuszki dla partyzantów, a po wojnie utrzymywała kontakty między rozproszonymi oddziałami podziemia.
Wrzesień 1944 – dramat rodziny Szelochów
Jednym z najbardziej dramatycznych momentów w historii rodziny był wrzesień 1944 roku. Jadwiga i jej siostra Katarzyna przenosiły broń z ukrycia do lasu. „Kalina” niosła karabin, „Iwonka” pistolet maszynowy ukryty w worku z sianem.
Jadwiga została zatrzymana przez niemieckiego żołnierza. Uciekła, lecz okupanci szybko odnaleźli ją w Sadku. Aresztowano całą rodzinę. Wszyscy trafili do żandarmerii w Szydłowcu, a później do gestapo w Radomiu.
Były przesłuchania, bicie, tortury. Rodzina cudem uniknęła rozstrzelania. Ojciec rodzeństwa skatowany podczas śledztwa, zmarł w listopadzie 1944 roku.
Dla rodzeństwa Szelochów była to cena walki o Polskę.
Łączniczka po wojnie
Po 1945 roku Jadwiga nie wycofała się z działalności. Na polecenie por. Stanisława Henryka Podkowińskiego ps. „Ostrolot” wykonywała zadania łączniczki w strukturach Ruchu Oporu Armii Krajowej, później współpracowała z żołnierzami WiN.
Obserwowała sytuację dawnych akowców, przekazywała informacje, kierowała zagrożonych ludzi do oddziałów leśnych, utrzymywała kontakty między grupami konspiracyjnymi. Pomagała także bratu, dostarczając mu żywność i wyposażenie, gdy ukrywał się po ucieczce z aresztu.
Była wielokrotnie zatrzymywana przez UB, przesłuchiwana, zastraszana i dręczona. Nigdy jednak nie zdradziła miejsca pobytu brata.
Śmierć „Białego Kruka”
W styczniu 1949 roku UB i KBW rozpoczęły obławę na grupę „Kruka”. 29 stycznia zginął Stanisław Stefański „Sowa”. Dwa dni później, 31 stycznia 1949 roku, Ryszard Szeloch został otoczony w stodole w okolicach Szydłowca.
Nie chciał się poddać. Zginął w walce.
Po śmierci jego ciało (a także Stanisława Stefańskiego) zostało sprofanowane. Zwłoki wystawiono publicznie, aby zastraszyć mieszkańców. Rodzina została zmuszona do patrzenia na upokorzenie syna i brata. Miejsce jego pochówku do dziś pozostaje nieznane.
Powojenne życie Jadwigi
Po śmierci Ryszarda Jadwiga zakończyła działalność konspiracyjną. Ukończyła szkołę średnią w Szydłowcu, pracowała w Zakładach Metalowych w Skarżysku-Kamiennej, a następnie w Banku Spółdzielczym w Szydłowcu, skąd przeszła na emeryturę.
Przez długie lata, podobnie jak wiele rodzin Żołnierzy Wyklętych, żyła z pamięcią o bracie i z bólem po stracie bliskich.
Dwa wydarzenia, jedna pamięć
10 kwietnia 2026 roku historia zatoczyła symboliczne koło.
Na szydłowieckim cmentarzu spoczęła Jadwiga „Iwonka” Włodarczyk – kobieta, która jako dziecko weszła do konspiracji i do końca pozostała wierna swoim ideałom.
Tego samego dnia w Parku Niepodległości w Szydłowcu, rodzinie Ryszarda „Kruka” Szelocha wręczono pośmiertny patent oficerski – akt sprawiedliwości dziejowej wobec żołnierza, którego przez dziesięciolecia próbowano wymazać z pamięci.
Rodzeństwo, które nie zdradziło Polski
Losy Ryszarda i Jadwigi Szelochów są historią odwagi, poświęcenia i rodzinnej więzi wystawionej na najcięższą próbę. On walczył z bronią w ręku. Ona przenosiła meldunki, ratowała ludzi i wspierała podziemie.
Oboje zapłacili za to wysoką cenę.
Artykuł na podstawie informacji: z Domu na Skale, artykułu Ireny Przybyłowskiej – Hanusz, artykułu Jerzego Bąka, informacji od Marka Sokołowskiego oraz Instytutu Pamięci Narodowej delegatura w Radomiu.

fot. Nasz Szydłowiec

fot. Prawo i Sprawiedliwość Szydłowiec

fot. Marek Sokołowski

fot. Prawo i Sprawiedliwość Szydłowiec
