Wtorkowa sesja absolutoryjna Rady Powiatu w Szydłowcu, która odbyła się 30 czerwca, przyniosła wynik, jakiego niewielu się spodziewało. Rada Powiatu nie udzieliła Zarządowi Powiatu ani wotum zaufania, ani absolutorium. Choć z prawnego punktu widzenia nie oznacza to automatycznego odwołania zarządu, politycznie jest to jeden z najważniejszych momentów obecnej kadencji.

Jeszcze większe emocje niż sam wynik głosowania wywołała jednak postawa trzech radnych, które zdecydowały się wstrzymać od głosu. To właśnie od ich dalszych decyzji może zależeć, czy obecny układ sił w Radzie Powiatu przetrwa, czy też mieszkańcy będą świadkami największych zmian w lokalnym samorządzie od wielu lat.

Jak głosowali radni?

Przeciw udzieleniu wotum zaufania i absolutorium Zarządowi Powiatu zagłosowali radni Koalicyjnego Klubu Samorządowego: Marek Sokołowski, Zdzisław Bąk, Wojciech Warso, Alicja Figarska, Robert Kuźdub oraz Tomasz Ruzik. Do tego grona dołączył również radny niezrzeszony Paweł Górlicki, który oficjalnie nie należy ani do koalicji rządzącej, ani do opozycji.

Za zarządem opowiedzieli się radni tworzący obecną większość: Karol Siebyła, Łukasz Szcześniak, Kamil Minda, Cezary Sierawski oraz Dariusz Mamla.

Najwięcej pytań wzbudziły jednak trzy głosy wstrzymujące się. Tak zagłosowały Anita Gołosz, Agnieszka Sobutka-Klepaczewska oraz Barbara Majewska.

Szczególnie istotny jest fakt, że Anita Gołosz i Barbara Majewska są członkiniami Zarządu Powiatu. W praktyce oznacza to, że nie poparły jednoznacznie organu, którego same są częścią. To sytuacja, która w naturalny sposób wywołała falę komentarzy i pytań o przyszłość obecnej koalicji.

Cisza po głosowaniu

Po zakończeniu sesji nie pojawiły się oficjalne komentarze wyjaśniające przyczyny takiego głosowania.

Nie odbyła się konferencja prasowa. Nie opublikowano wspólnego stanowiska zarządu. Nie pojawiły się również komunikaty ze strony radnych opozycji ani trzech radnych, które wstrzymały się od głosu. Jakoś tak się utarło w szydłowieckim samorządzie, że jak zadzieje się coś ważnego, to „najlepiej milczeć”.

W efekcie mieszkańcy nie poznali odpowiedzi na najważniejsze pytanie: dlaczego osoby, które do tej pory współtworzyły większość i wspólnie podejmowały decyzje z zarządem, tym razem zdecydowały się nie udzielić mu jednoznacznego poparcia?

Na razie odpowiedzi na to pytanie nie ma.

Dlaczego trzy głosy są dziś tak ważne?

W obecnym układzie sił właśnie postawa Anity Gołosz, Barbary Majewskiej i Agnieszki Sobutki-Klepaczewskiej może okazać się decydująca dla dalszych losów tej kadencji.

Jeżeli pozostaną przy obecnym zarządzie i uda się odbudować wzajemne zaufanie, obecna koalicja może przetrwać.

Jeżeli jednak zdecydują się poprzeć działania zmierzające do zmian personalnych, układ sił w Radzie Powiatu może ulec całkowitemu przeobrażeniu.

To sprawia, że najbliższe tygodnie mogą być okresem intensywnych rozmów i politycznych negocjacji, choć na razie żadna ze stron oficjalnie tego nie potwierdza.

Możliwe scenariusze

W obecnej sytuacji można wskazać kilka wariantów rozwoju wydarzeń.

Pierwszy zakłada, że wtorkowe głosowanie było wyraźnym sygnałem ostrzegawczym wobec starosty i zarządu. W takim przypadku wstrzymanie się od głosu mogło być próbą zwrócenia uwagi na problemy wewnątrz koalicji bez podejmowania decyzji o jej rozbiciu. Tylko co tam się musi dziać wewnątrz, że doprowadziło do takich kroków? Tego nie wiemy.

Drugi scenariusz przewiduje rozpoczęcie rozmów pomiędzy trzema radnymi a opozycją. Jeżeli zakończyłyby się one porozumieniem, mogłoby dojść do próby odwołania obecnego zarządu i wyboru nowych władz powiatu.

Nie można także wykluczyć trzeciego rozwiązania, czyli dłuższego okresu politycznego impasu, w którym żadna ze stron nie będzie dysponowała stabilną większością, a kolejne decyzje będą zapadały w atmosferze niepewności.

Na obecnym etapie żaden z tych scenariuszy nie został potwierdzony.

Kto mógłby zostać nowym starostą?

Choć oficjalnie nie padły żadne kandydatury, w kuluarach samorządowych od wtorku pojawia się kilka nazwisk.

Najczęściej wymieniana jest Anita Gołosz. Według nieoficjalnych informacji miałaby ona objąć stanowisko starosty w przypadku porozumienia z obecnymi radnymi opozycyjnymi. Informacji tych oczywiście nie potwierdziła jednak żadna ze stron.

Drugim nazwiskiem, które pojawia się w nieoficjalnych rozmowach, jest Paweł Górlicki. Radny nie należy formalnie ani do koalicji rządzącej, ani do opozycji, dlatego część obserwatorów wskazuje go jako potencjalnego kandydata kompromisowego.

Na giełdzie nazwisk pojawiają się również Zdzisław Bąk oraz Tomasz Ruzik. Są to jednak wyłącznie nieoficjalne spekulacje, które nie znajdują obecnie potwierdzenia w publicznych deklaracjach uczestników wydarzeń.

Warto przypomnieć, że obecny starosta Robert Górlicki został wybrany spoza składu rady. W wyborach samorządowych w 2024 roku ubiegał się o mandat radnego, jednak go nie uzyskał. Mimo to radni tworzący większość – wywodzący się ze środowiska byłego starosty Włodzimierza Górlickiego oraz środowiska Anity Gołosz – zdecydowali o powierzeniu mu funkcji starosty. Powołanie starosty spoza rady również wchodzi w grę tym razem.

Gdyby nowym starostą został Paweł Górlicki, byłby to trzeci z rzędu starosta Powiatu Szydłowieckiego noszący nazwisko Górlicki.

Zmiana starosty czy tylko przewodniczącego rady?

Wśród nieoficjalnych informacji pojawia się również inny wariant możliwych zmian.

Według rozmów prowadzonych w samorządowych kuluarach opozycja może rozważać próbę odwołania przewodniczącego Rady Powiatu Kamila Mindy. Krytyczne głosy wobec sposobu prowadzenia obrad pojawiały się już wcześniej ze strony części radnych. Radni opozycyjni otwarcie wyrażają swoje niezadowolenie ze sposobu przewodniczenia.

Nie można wykluczyć scenariusza, w którym ewentualne zmiany ograniczyłyby się właśnie do funkcji przewodniczącego rady, pozostawiając Roberta Górlickiego na stanowisku starosty. Obecnie są to jednak wyłącznie niepotwierdzone informacje.

Co wydarzy się dalej?

Zgodnie z przepisami kolejna sesja Rady Powiatu może odbyć się najwcześniej po upływie dwóch tygodni od poprzedniej. Oznacza to, że mimo rozpoczętych wakacji najbliższe tygodnie mogą okazać się jednymi z najbardziej intensywnych politycznie od początku obecnej kadencji.

Jeżeli pojawią się wnioski dotyczące zmian personalnych, mieszkańcy mogą być świadkami przebudowy władz powiatu.

Jeżeli strony dojdą do porozumienia, obecna koalicja może zostać utrzymana, choć zapewne w zmienionej formule.

Na razie jednak żadna z zainteresowanych stron nie przedstawiła swojego stanowiska.

Więcej pytań niż odpowiedzi

Wtorkowa sesja pozostawiła po sobie wiele pytań.

Co skłoniło trzy radne do wstrzymania się od głosu?

Czy był to jednorazowy sygnał niezadowolenia, czy początek głębszych zmian?

Czy obecna koalicja jest jeszcze w stanie odbudować wzajemne zaufanie?

Czy opozycja dysponuje planem stworzenia nowej większości?

Na razie odpowiedzi pozostają nieznane.

Jedno nie budzi jednak wątpliwości. Po raz pierwszy od wielu lat układ polityczny w Powiecie Szydłowieckim wydaje się mniej stabilny niż dotychczas. Przez kolejne kadencje najważniejsze decyzje pozostawały w rękach środowisk związanych z Platformą Obywatelską, burmistrzem Szydłowca Arturem Ludwem oraz byłym starostą Włodzimierzem Górlickim. Wydarzenia z 30 czerwca pokazują, że również wewnątrz tego obozu mogły pojawić się różnice, których skali na razie nie sposób jednoznacznie ocenić.

Od wtorkowego popołudnia mieszkańcy nie wiedzą, dlaczego zarząd utracił zaufanie części własnego zaplecza. Nie wiedzą, czy chodzi o różnice programowe, sposób zarządzania powiatem, kwestie personalne czy coś zupełnie innego. I właśnie ten brak informacji wydaje się dziś największym problemem.

Czy wtorkowe głosowanie okaże się jedynie epizodem, czy początkiem politycznej przebudowy powiatu? Odpowiedź przyniosą najbliższe tygodnie. Do tego czasu mieszkańcom pozostaje obserwować rozwój wydarzeń i oczekiwać na pierwsze oficjalne stanowiska uczestników tego politycznego sporu.