Jakiś czas temu przy Przedszkolu Samorządowym „Małych Odkrywców” powstała zatoczka parkingowa. Z rozmów z mieszkańcami, a także z publikacji zdjęć w mediach społecznościowych można było odnieść wrażenie, że nie są oni zadowoleni z tej inwestycji. 

Wszystko przez to, że zatoczka została wykonana przy przejściu, którym codziennie do Publicznej Szkoły Podstawowej nr 2 im. Jana Pawła II chodzi wiele dzieci z całego osiedla. Chodzi o przejście przecinające osiedle, od ulicy Reymonta do ulicy Wschodniej.

Mieszkańcy osiedla swoje zaniepokojenie argumentują tym, że od kiedy w tym miejscu powstał parking zaczęły na przejściu poruszać się samochody. Od wielu lat (być może od zawsze) przejściem o którym mowa nie mogły poruszać się samochody.

Rodzice napisali list do burmistrza pod którym podpisało się około 50 osób. W piśmie przekazanym włodarzowi możemy przeczytać:

Wybudowanie parkingu przy tzw. „deptaku” spowodowało, że nasze dzieci muszą ustępować miejsca samochodom, które wjeżdżają na ten parking od strony ulicy Staszica i Wschodniej. Ruch samochodów jest tam teraz tak duży, że dzieci muszą schodzić na trawnik i góry błota. Znaki zakazu wjazdu zostały usunięte bezprawnie. Policja oraz Referat Zarządu Dróg nic o budowie parkingu oraz braku zakazu wjazdu nie wiedzą. Wyżej wymienione instytucje uważają, że znaki powinny się tam znajdować, ponieważ jest to droga dla pojazdów uprzywilejowanych. Dzieci idące do szkoły muszą ustępować miejsca samochodom tam wjeżdżającym, które nie zachowują bezpiecznych prędkości, wjeżdżając dosłownie pod nogi dzieciom. Kierowcy często trąbią, a nawet wyzywają. My jako osoby odpowiedzialne za życie naszych dzieci jesteśmy zmuszeni interweniować w tej sprawie, a nie czekać tragedii.

Chwilę po tym jak burmistrz otrzymał pismo od rodziców, znaki zakazu pojawiły się na „deptaku”. Rodzice nie są jednak zadowoleni z ich usytuowania. Wynika z ich ustawienia, że wjechać na deptak, nie można od ulicy „Staszica”, jest to natomiast możliwe od ulicy Wschodniej. Wielu kierowców nie przestrzega jednak zakazu, nadal „przepychając” się z dziećmi na drodze. Z tego co udało nam się ustalić parking – zatoczka ma służyć pracownikom przedszkola, ale informacja ta nie satysfakcjonuje rodziców. Zapowiadają oni, że będą walczyli o przywrócenie poprzednich reguł, czyli zakazu jazdy na całej długości przejścia.

Ten parking w tym miejscu jest całkowicie bez sensu. Ile pięknych krzewów musiało być przez to wycięte? Kto za to zapłacił? Całkiem niedawno zbudowano bezpieczne interaktywne przejścia dla dzieci na ulicy Wschodniej? Co z tego skoro dzieci z osiedla Wschód nie mogą bezpiecznie dostać się do nich idąc deptakiem przez osiedle? – mówiła nam zbulwersowana matka trójki dzieci uczęszczających do PSP nr 2.

Rodzice liczą na pomoc burmistrza w tej sprawie. Zwyczajnie boją się tragedii, pytając kto ewentualnie za takową odpowie?

Spotkanie z burmistrzem rodzice mają umówione na piątek, liczymy na dobre wieści. Poniżej kilka zdjęć przesłanych przez mieszkańców: