Spotkanie z trybun obserwował wiceprezes PZPN Roman Kosecki i raczej mógł być zadowolony z poziomu czwartoligowego pojedynku, gorzej podobno było z pracą sędziego. 

Pierwsze 20 minut to kompletna dominacja drużyny gospodarzy, nasz bramkarz Maciej Osobiński co chwila był straszony groźnymi akcjami rywali. 

Gospodarze dopieli swego w 41 minucie, kiedy to wyszli na prowadzenie. Według naszych zawodników gol nie został strzelony prawidłowo, sygnalizowali za wysoko uniesioną nogę strzelca bramki. 

Druga połowa znów rozpoczęła się od groźnych akcji Konstancina i już w 58 minucie mogli cieszyć się z prowadzenia 2:0. Nasi zawodnicy starali się, ale nie byli zbyt groźni dla przeciwnika. Nie pomagał również sędzia, który pokazał siedem żółtych kartek, oprócz tego na trybuny wyrzucił trenerów obu drużyn. 

W tym meczu Szydłowiankę stać bylo tylko na jednego gola, a jego autorem był Kamil Czarnecki, który skutecznie wykonał rzut wolny w 90 minucie meczu. 

Nasi piłkarze muszą szybko otrząsnąć się po tej porażce, w najbliższym czasie czekają nas dwa kolejne mecze z czołówką: Mazowsze Grójec i Oskar Przysucha, jeżeli myślimy o wysokich lokatach w tych meczach nie będzie miejsca na błędy. 

Więcej informacji, foto oraz video znajdziecie na www.szydlowianka1946.pl 

fot. z innego spotkania